Co się wydarzyło
3 lutego 1958 roku w domu Jamesa i Lucille Herrmannów w Seaford, na przedmieściach Nowego Jorku, zaczęły z trzaskiem odkręcać się i przewracać butelki – z wodą święconą, szamponem, wybielaczem, atramentem. Potem przyszła kolej na porcelanowe figurki, które spadały i rozbijały się, przesuwające się meble i przewróconą biblioteczkę. Zjawiska zdarzały się głównie wtedy, gdy w pobliżu był 12-letni syn, Jimmy. Rodzina kilka razy uciekała z domu na noc. Od 11 lutego sprawą zajmował się na pełny etat detektyw Joseph Tozzi z policji hrabstwa Nassau, a z Uniwersytetu Duke przyjechali parapsycholodzy J. Gaither Pratt i William G. Roll. Zanotowano 67 incydentów; ostatni miał miejsce 10 marca 1958 roku, po czym w domu zapanował spokój.
Świadkowie
Rodzina Herrmannów, policjanci z hrabstwa Nassau (m.in. detektyw Joseph Tozzi), dziennikarze; parapsycholodzy J. Gaither Pratt i William G. Roll.
Wyjaśnienia i hipotezy
Pratt i Roll sprawdzili instalację elektryczną, fale radiowe, drgania i konstrukcję domu, nie znajdując przyczyny. Uznali sprawę za przykład „powtarzającej się spontanicznej psychokinezy” (RSPK) skupionej wokół chłopca – pojęcia, które Roll potem spopularyzował. Iluzjonista Milbourne Christopher pokazywał, jak podobne efekty uzyskać sztuczką i odwróceniem uwagi, a Joe Nickell uważa, że 12-latek bez trudu mógł wszystko wyreżyserować, a świadkowie przeoczyli jego udział.
Sporne Istnieje prawdopodobne wyjaśnienie, ale część faktów wciąż budzi spory.