Co się wydarzyło
Zajazd przy dawnym trakcie przez środek wrzosowisk Bodmin zbudowano w 1750 roku jako stację zmiany koni dla dyliżansów. Leżał na pustkowiu, z dala od wścibskich oczu, więc stał się przystankiem przemytników, którzy wozili tu brandy, herbatę i tytoń z kornwalijskich zatoczek. W 1930 roku zgubiona we mgle Daphne du Maurier spędziła tu kilka dni, a jej powieść „Oberża Jamajka” (1936) i film Alfreda Hitchcocka (1939) uczyniły z zajazdu legendę. Najstarsza opowieść o duchu mówi o nieznajomym, który pewnego wieczoru pił przy barze, gdy ktoś wywołał go na zewnątrz. Odszedł, zostawiając niedopity kufel, a rano znaleziono jego ciało na wrzosowisku. Od tamtej pory na murku przed zajazdem ma przesiadywać tajemnicza postać, a w nocy słychać kroki zmierzające do baru. Goście opowiadają też o stukocie końskich kopyt i kół na pustym dziedzińcu i o mężczyźnie w trójgraniastym kapeluszu, który przechodzi przez zamknięte drzwi.
Świadkowie
Właściciele, obsługa i goście zajazdu; historie zebrano w przewodnikach po nawiedzonych miejscach Kornwalii.
Wyjaśnienia i hipotezy
Historia zajazdu jako punktu przemytniczego ma realne podstawy, ale nazwa nie pochodzi od jamajskiego rumu, lecz od rodu Trelawneyów – dwaj jego członkowie byli gubernatorami Jamajki. Opowieść o zamordowanym nieznajomym nie ma potwierdzenia w dokumentach i jest typowym motywem kornwalijskiego folkloru. Sława zajazdu wynika przede wszystkim z powieści du Maurier – dziś mieści się tu muzeum przemytu i pamiątki po pisarce, a duchy są częścią tej literackiej atmosfery.
Legenda Opowieść przekazywana przez pokolenia – nie da się jej potwierdzić ani obalić.
Źródła
Więcej: Wikipedia (en)